Dzisiaj w mieście Szczecin 17.01.2021

Zostało jedynie 150 godzin do wyborów w USA

W poprzednim wpisie analizowałem debatę telewizyjną pomiędzy Bidenem i Trumpem. Urzędujący prezydent nie zaszkodził sobie, ale czy udało mu się podreperować sondaże? Trump od razu ma gotową odpowiedź – przecież są one są wielkim przekrętem i agencje manipulują danymi, by pokrzyżować jego zdaniem - niemal pewną reelekcję.

Jak jest w rzeczywistość?W 2016 r. komentatorzy, demokraci, media głównego nurtu, a przede wszystkim agencje sondażowe bardzo sparzyli się na niedoszacowaniu Donalda Trumpa. Po jego wygranej przez długi czas nie byli w stanie otrząsnąć się z szoku. Obecna sytuacja do złudzenia przypomina tę z 2016 r. Sondaże dają niekiedy niemal dwucyfrową przewagę Bidenowi, im lepsze sondaże dla niego tym większa ostrożność, a wręcz zachowawczość by twierdzić, że Demokrata na pewno wygra. Mało kto stara się przewidzieć wynik wyborów. Jakby utracono taką zdolność analityczno-prognostyczną.

Co wiemy na pewno? Że jest to najdroższa kampania i dodatkowo robiona w środku pandemii COVID-19. Komitet wyborczy Bidena w połowie października zebrał gigantyczną kwotę 1 mld USD, Trump co prawda pod względem funduszy ustępuje, ale będąc urzędującym prezydentem korzysta z wielu udogodnień i pracuje na niego armia wolontariuszy. Setki tysięcy ludzi z zaangażowaniem chodzi od domu do domu i agituje na rzecz Trumpa. Prezydent zdecydowanie preferuje bezpośrednią kampanię i prowadzoną tradycyjnymi metodami. Mimo pandemii i w ostatnich dniach gwałtownego wzrostu zakażeń nie zamierza odpuścić swoich spotkań z niemałą rzeszą zwolenników.

Trump najlepiej czuje się na wiecach i jest w stanie odbyć kilka spotkań dziennie. Ma niespożytą energię – odwiedził wiele stanów i na finiszu działa ze zdwojonym zaangażowaniem. Kontrastuje to z Bidenem, który w ostatnich 10 dniach poza rodzinnym Delaware odwiedził jedynie trzy stany: Karolinę Północną, Pensylwanię i Georgię. W piątek planuje odwiedzić Iowę razem z Barackiem Obamą.

Biden konsekwentnie powtarza wyborcom, że jest pandemia i byłoby skrajną nieodpowiedzialnością narażanie zdrowia tysięcy zwolenników. Jeśli już organizowane jest spotkanie to jedynie w małych grupach i z zachowanym dystansem społecznym. Demokraci od początku pandemii obwiniają prezydenta Trumpa za chaos i brak przygotowania władz federalnych do walki z tym wyzwaniem. Jak nieustannie przypominają –COVID-19 zabrał życie ponad 230 tysięcy Amerykanek i Amerykanów i doprowadził do prawie 8 mln zakażeń. Czas pokaże czy tak mało widoczna kampanii w terenie –będzie strategią wyborczą dla Demokratów. Trump ma na to określenie, że Biden przesiaduje, a nawet chowa się w piwnicy swego domu.

Wiemy też, że pobito kolejny rekord w wydatkach na kampanię do Senatu. Przykładowo łączne nakłady na intensywną kampanię sięgnęły 272 mln USD. Zostały one wydane przez sztaby republikańskiego senatora Thoma Tillisa i jego demokratycznego rywala – Cala Cunnighama, którzy zaciekle walczą o miejsce w Senacie z Karoliny Północnej.
Wiemy też, że już teraz zagłosowało ponad 71 milionów wyborców- jest to o połowę więcej aniżeli cztery lata temu. We wtorek na Brooklynie głosował burmistrz Nowego Jorku Bill de Balsio i nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego poza jednym, że musiał czekać w kolejce ponad dwie godziny by oddać swój głos. Te wybory mogą być rekordowe pod względem frekwencji.

Jakie mogą być możliwe scenariusze? Czy Demokraci będą mieli swojego prezydenta i wezmą większość w Senacie?

Wariantów jest wiele, chciałbym skupić się na kilku z nich. W pierwszym Demokraci biorą zdecydowanie wszystko – zagarniają ponad 300 elektorów oraz odzyskują większość w Senacie. W drugim jedynie udaje im się zdobyć Senat, lecz bez prezydentury. W trzecim prezydenturę bez Senatu. W czwartym Donald Trump wygrywa z niewielką przewagą głosów elektorskich, a Republikanie utrzymują większość w Senacie. I wreszcie piąty wariant: Trump zdobywa drugą kadencję, ale Republikanie tracą większość w Senacie.

Nie można wykluczyć jeszcze innego scenariusza, a mianowicie impasu. Taka sytuacja miała miejsce dokładnie 20 lat temu - gdy Al Gore i George W. Bush uzyskali podobny wynik i zwycięstwo miało się rozstrzygnąć po przeliczeniu głosów na Florydzie. Niemiłosiernie przeciągające się liczenie kartek wyborczych doprowadziło do kryzysu konstytucyjnego. W pewnym momencie wkroczył do akcji Sąd Najwyższy, który ogłosił zwycięzcą G. Busha i zatrzymał ponowne liczenie głosów. Bush ostatecznie wygrał zaledwie kilkudziesięcioma głosami przewagi na Florydzie. Gdyby umożliwiono ponowne policzenie głosów – prawdopodobnym zwycięzcą zostałby Al Gore.

Jest to jeden z koszmarnych wariantów dla Demokratów. W sytuacji impasu może wkroczyć Sąd Najwyższy, a jest on jest jeszcze bardziej konserwatywny, aniżeli ten w 2000 r. Administracji Trumpa udało się przeprowadzić nominację trzech sędziów. W poniedziałek, przez większość republikańską zatwierdzona została Amy Coney Barett. Była to jedna z najszybciej procedowanych nominacji. Najwyraźniej Trump i szefa republikańskiej większości w Senacie – Mitcha McConnella – chcą mieć asa asa w rękawie.

Nawet jeśli z któryś kandydatów w ogólnokrajowym głosowaniu zdobędzie kilka milionów głosów więcej, nie będzie to miało znaczenia - gdy przegra głosowanie w kluczowych stanach. System nie jest doskonały i dodatkowo bardzo trudno przewidzieć ostateczny wynik głosowania w poszczególnych stanach i nie tylko chodzi o klasyczne swing-states.
Zarówno Biden i Trump idą niema „łeb w łeb” w Teksasie i Georgii. W przypadku tego pierwszego – Demokratą, który tam ostatnio zwyciężył był Jimmy Carter i to dawno, bo w 1976 r., a Bill Clinton był ostatnim zwycięskim Demokratą w Georgii w 1992 r. Biden i Trump nie mogą być pewni wyniku głosowania na Florydzie, nie mówiąc o wielu innych stanach, które będą miejscem zaciekłej batalii o niemal każdy głos. Zatem mamy zbyt niewiadomych, a w ostatnich godzinach szalę zwycięstwa może przeważyć niewielka liczba głosów.

Jest jeszcze jedna z wielu osobliwości kampanii prezydenckiej 2020 r., a mianowicie – niewiele w niej poruszono merytorycznych kwestii i prawie w ogóle nie spierano się na temat polityki zdrowotnej, gospodarczej, finansowej, inwestycyjnej nie wspominając, że prawie w ogóle nie poruszano problematyki międzynarodowej, a przede wszystkim stanowiska USA wobec NATO, polityki wobec Rosji, Chin, Bliskiego Wschodu i wielu innych zagadnień. Zamiast merytoryki wybrano wzajemne oskarżanie się.

Jedynie miażdżące zwycięstwo Demokratów może zmniejszyć ewentualne napięcia, a nawet wybuch przemocy. Czy im się to powiedzie?

QAnon jest kolejną osobliwością tej kampanii – spiskowe teorie o „głębokim państwie” i zmowie pedofilów i porywaczy zyskuje coraz większe grono zwolenników, także poza USA. Najbardziej sfanatyzowani zwolennicy Trumpa uważają, że jest on jedyną szansą by powstrzymać szubrawców przed ostatecznym przejęciem władzy.

Kampania powoli dobiega końca – nie wymyślono nawet oryginalnego hasła, które byłoby z nią kojarzone. Ma szansę przejść do historii – bo jest prowadzona w dobie pandemii, a jej wynik może być cezurą dla odrodzenia bądź dekadencji republiki amerykańskiej.

Bibliografia:

POLITICO Playbook: Can anything change this race?
By ANNA PALMER and JAKE SHERMAN
10/28/2020 06:11 AM EDT https://www.politico.com/newsletters/playbook/2020/10/28/can-anything-change-this-race-490729?cid=su_tw_pb

Anne Nelson, Shadow Network. Media, Money, and the Secret Hub of the Radical Right, Bloomsbury Publishing, New York 2019

A Tale of Three Possible Outcomes So much #losing.
by William Kristol
October 27, 2020 5:33 am https://thebulwark.com/a-tale-of-three-possible-outcomes/

Na podstawie materiałów: https://natemat.pl/blogi/radoslawfiedler/325015,zostalo-jedynie-150-godzin-do-wyborow-w-usa

Zobacz także

“Żołnierz Chrystusa” – szósty odcinek adwentowych rekolekcji Profeto.pl
Śniegowce, czyli buty idealne na mrozy w eobuwie.pl
Robert Lewandowski Piłkarzem Roku FIFA. "Dzień dumy dla Bayernu"
Największy cyberatak od dekady. Hakerzy włamali się do informacji o amerykańskich zasobach jądrowych
Sylwestrowa kwarantanna bez podstawy prawnej: to nielegalna godzina policyjna